środa, 8 maja 2019

Bardzo do przodu

Czesław Nalepa. Gdy do niego zwróciłem się dwanaście lat temu, niedługo po śmierci Tadeusza, w telefonicznej  rozmowie opowiedział mi wiele o swoim starszym bracie. To, co wydało mi się najważniejsze,  trafiło w 2008 roku do drugiego, poszerzonego wydania mojej książki  o Tadeuszu Nalepie, Breakout absolutnie.
Czesław nie opuścił Rzeszowa jak Tadeusz, ale przez blisko 10 lat towarzyszył mu jako techniczny i akustyk, przy okazji koncertów wędrował z nim po Polsce. I nie tylko po Polsce. Z Breakoutami Tadeusza był w Holandii, ZSRR, NRD i Czechosłowacji. Dowiedziałem się też od Czesława, że w latach szkolnych Tadeusz był chwalony przez nauczycieli i imponował kolegom. Że miał dużo znajomych i powodzenie u dziewczyn. Że już jako dziecko świetnie rysował. Że gdy w rzeszowskim Domu Harcerza powstało kółko muzyczne, był jednym z pierwszych, którzy się tam zapisali. Miał łatwość gry na instrumentach i, jak podkreślił Czesław, od wczesnej młodości dokładnie wiedział, czego chce: Zawsze sam decydował o sobie. Rodzice nie wtrącali się, zresztą i tak by na swoim postawił. Zawsze też pamiętał o rodzicach i bracie. W ostatnich latach życia przyjeżdżał regularnie do Rzeszowa, a przynajmniej raz w tygodniu telefonował. Z Czesławem często rozmawiał o sporcie, jako że Czesław to wielki kibic siatkówki i żużla.
Podczas mojego niedawnego pobytu w Rzeszowie, w końcu poprzedniego miesiąca, miałem okazję spotkać się z Czesławem Nalepą i kolejny raz porozmawiać. O Rzeszowie, o którym Tadeusz zawsze mi mówił, że to bardzo sympatyczne miasto. O nieprzemijającej popularności nagrań Breakoutu. I o zdrowiu, bo już obaj jesteśmy w tym wieku, gdy temat ten nasuwa się naturalnie. A  rozmawialiśmy w - udekorowanej okładkami płyt Nalepy - Wypożyczalni Muzycznej rzeszowskiej Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej, tuż przed spotkaniem, na które zaproszony zostałem przez tę bibliotekę jako autor książki Tadeusz Nalepa. Breakout absolutnie. Spotkanie – zresztą zgodnie z cytowaną wyżej opinią Tadeusza o Rzeszowie  - odbyło się w bardzo sympatycznej atmosferze (w co swój szczególny wkład miały pani dyrektor Barbara Chmura i pani Barbara Balicka). Nie skończyło się na moich opowieściach o kulisach powstawania książki, o rozrastaniu się jej kolejnych wydań  i o moich wrażeniach, jako dziennikarza i słuchacza, z licznych kontaktów z Tadeuszem Nalepą na przestrzeni przeszło 30 lat. Obecni ciekawi byli mojego zdania na temat najważniejszych cech stylu Nalepy-artysty i powodów jego wyjątkowego miejsca w historii polskiego rocka, ale również zechcieli podzielić się  swoimi wspomnieniami,  związanymi z Tadeuszem i muzyką jego obu słynnych zespołów, Blackout i Breakout.  A także - z muzycznym Rzeszowem sprzed lat, Rzeszowem z bigbeatowych czasów.
Współczesny Rzeszów to miasto kapitalnego pomnika Tadeusza Nalepy na ul. 3 Maja i festiwalu muzycznego poświęconego Nalepie (z mojej perspektywy, kolejnym potwierdzeniem, że w Rzeszowie  pamiętają o swoim Artyście, było nie tylko zaproszenie, wystosowane przez rzeczoną bibliotekę, ale też przy tej okazji uhonorowanie mojej skromnej osoby listem gratulacyjnym  prezydenta miasta, Tadeusza Ferenca).
Na spotkaniu z fanami Tadeusza nie zakończył się dla mnie ten „dzień Nalepy” w Rzeszowie. Zostałem także zaproszony na prapremierę Kiedy byłem małym chłopcem, spektaklu Teatru im. Wandy Siemaszkowej w klubokawiarni Rynek Główny. Autor scenariusza i reżyser, Tomasz Man, następująco komentuje  treść tego muzycznego widowiska: Wyobraziłem sobie przełomowy moment w karierze Breakoutów, kiedy musieli zadecydować, jaką muzykę będą grali. W Kiedy byłem małym chłopcem Man przedstawił swoją sugestywną wizję Nalepy-kontestatora, opowiadającego się za rockiem, tak nielubianym przez PRL-owskich urzędników od kultury. W owym spektaklu fantazja autora podaje sobie rękę z prawdą o wyjątkowej roli, jaką na krajowej estradzie odegrał na przełomie lat 60 i 70. zespół Tadeusza Nalepy. A towarzyszą temu kompozycje Nalepy do tekstów Bogdana Loebla i Franciszka Walickiego  stylowo i zarazem z ujmującą świeżością  wykonane przez  trójkę aktorów i perkusistę (prym wiedzie Małgorzata Pruchnik-Chołka jako Mira Kubasińska). Te rodzime rockowe standardy najwyższej próby sprawdzają się i w takim teatralnym kontekście, i w takiej surowej aranżacji. A na marginesie odnotuję: obok największych Breakoutowych hitów,  podczas tego przedstawienia pojawiło się też Masz na to czas, prawdziwy unikat , jeśli chodzi o możliwość usłyszenia w wersji live.
W efektownym edytorsko, bogato zilustrowanym zdjęciami zespołu Nalepy programie spektaklu, znalazł się zapis rozmowy z Czesławem, zapewne przeprowadzonej z myślą o tym wydawnictwie, jak też fragment mojego wywiadu z Tadeuszem z Breakout absolutnie (na temat Rzeszowa i Blackoutu, którego  koncert  z września 1965 spowodował – jak to określił Nalepa - rewolucję w centrum Rzeszowa).
Przy okazji drugiego i trzeciego  wydania (już jakoTadeusz Nalepa. Breakout absolutnie) dokonałem sporych uzupełnień. W przypadku tego ostatniego, z 2013 roku, między innymi dodając – nagrane przez siebie -  wspomnienia Józefa Hajdasza,  perkusisty Blackoutu i Breakoutu, czy Jana Sosińskiego, autora świetnego filmu o Tadeuszu.  A teraz chciałbym jeszcze dorzucić drobny suplement.
Główna część mojej książki o Nalepie to wywiad-rzeka, który powstał w wyniku spotkań z Tadeuszem, na przestrzeni roku, od jesieni 1991 do jesieni 1992. Drugie i trzecie wydanie książki, które ukazały się już po tym, jak nas na zawsze opuścił,  poszerzyłem też o kilka wywiadów z lat 1996-2006, ale zawierających również fragmenty niepublikowane wcześniej.
Zacząłem myśleć o książce  Breakout absolutnie (i Tadeusz Nalepa zgodził się mi udzielić potrzebnego megawywiadu), gdy latem 1991 roku na jego działce w podwarszawskim Józefowie przeprowadziłem z nim rozmowę, z której cytaty wykorzystałem w obszernym artykule Breakout istnieje. Artykuł ten – o tytule mającym podkreślić artystyczną konsekwencję Nalepy -  powstał do pierwszego numeru „Tylko Rocka”, z września 1991 roku. A kilka miesięcy  potem, już niejako na marginesie wywiadu do książki, podczas spotkania  w kawalerce, którą Tadeusz miał na Żoliborzu, zaprosiłem go do redagowanej przeze mnie w „Tylko Rocku” rubryki „Przesłuchanie”. Czyli namówiłem na opowieść o ulubionych płytach. Część z tych jego zwierzeń  trafiła też do książki: niektóre uwagi o fundamentalnych, wczesnych  albumach  Led Zeppelin, o ważkich longplayach Johna Mayalla (Bluesbreakers With Eric Clapton) czy Erica Claptona (Journeyman). Bo tak chciał, bo mu pasowało do tego, co jeszcze mówił mi o tych artystach.  Ale - co już nie takie oczywiste - wymienił też wówczas  koncertowy album z 1974 roku Franka Zappy i jego grupy Mothers, Roxy & Elsewhere, Pozostało to jedynie w „Przesłuchaniu” (w „Tylko Rocku” z lutego 1992),  bo w trakcie naszych rozmów przeznaczonych do książki jednak nie starczyło czasu (Nalepa miał swój własny rytm jako rozmówca), aby powrócić do Zappy, pociągnąć ten wątek. Ale po latach, jak sądzę, warto przypomnieć sobie (czy przeczytać po raz pierwszy), co miał do powiedzenia na temat klasyka amerykańskiego ekscentrycznego-eksperymentalnego rocka klasyk polskiego blues-rocka, w związku z lubianym przez siebie, niewątpliwie udanym albumem tego artysty zza Atlantyku, wspomnianym Roxy & Elsewhere.  Kiedyś odjechałem przy tym – opowiadał mi Nalepa - i zacząłem kompletować płyty Franka Zappy. I do pewnego momentu miałem wszystkie. Ale i tak najwięcej słuchałem właśnie tego, koncertowego albumu… Zappa to wspaniały muzyk. To, co gra na gitarze nie rzuca mnie na kolana, ale na pewno jest coś niesamowitego, w tym, co robi… Nie zapominajmy, że jest kompozytorem, a także liderem zespołu, który potrafi dobierać sobie znakomitych muzyków. A w tamtych czasach Zappa był ponad tą muzyką rockową. Bardzo do przodu. Ale też nie wszystkie płyty miał udane… - zakończył Tadeusz.
Ciekawe, że jakiegoś śladu wspomnianego „odjazdu” przy albumie Franka  Zappy można się doszukać w funkująco-jazzowo-bluesowych riffach niektórych utworów Nalepy z longplaya Breakoutu,  NOL. Pozwoliłem sobie o tym napisać w odpowiednim miejscu w mojej książce Tadeusz Nalepa. Breakout absolutnie.



Kadr z Rzeszowa, z kwietnia 2019. Rozmawiam  o Breakoucie z Czesławem Nalepą w Wypożyczalni Muzycznej  przy ul. Żeromskiego.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz