Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą lion shepherd

Rozliczyć się. Rozmowa z Maciejem Gołyźniakiem

Zaskakująca metamorfoza muzyczna tego instrumentalisty i kompozytora. I tytuł longplaya, kt ó ry te ż może zastanawiać: The Orchid . Bo na płycie w tytułach nie ma więcej kwiatowych odniesień. Maciej Gołyźniak, rocznik 76, torunianin, muzyczny samouk, tłumaczy mi teraz, że ta Orchidea wzięła się stąd, że tak okreś la si ę też bardzo wrażliwe osoby, szczeg ó lnie w młodym wieku. I że on sam był w łaśnie taki we wczesnej młodości. Chciałem, żeby dorośli pochylili się nad zainteresowaniami, jakie miałem w dzieciństwie... I jakoś tak mi się wszystko pięknie ułożył o – dodaje. Bo przez te dwadzieścia kilka muzycznej kariery konsekwentnie realizowałem m ó j plan, a nie był to plan łatwy .   Gołyźniak, ceniony muzyk sesyjny, dotąd m ó gł się kojarzyć szerszej publiczności   jako członek bliskich alternatywnego popu Sorry Boys (2011-17) i jako perkusista progrorckowo-orientalizującego Lion Shepherd (od 2018), a prawdziwym fanom mocnego i „poszukującego” rocka jako inicjator powstani...

Kowbojskie buty i chicagowski akcent

Kamil Haidar, ostatnimi laty najbardziej znany ze swojego Lion Shepherd, opowiada mi na łamach   nowego, wrześniowego „Teraz Rocka”, w rubryce Przesłuchanie,   jak to natknął się na Roberta Planta w hotelu, przed jego występem w Dolinie Charlotty. I poprosił, aby ten złożył swój podpis na podsuniętym egzemplarzu Lullaby And…The Ceaseless Roar . Plant jednak udał, że nie usłyszał prośby i ruszył w stronę windy. Skończyło się tak, że   nasz muzyk dostał, i to w bardzo przyjemnej atmosferze, autografy członków grupy Planta, Sensational Space Shifters, których zaraz potem zobaczył w hotelowej restauracji…