Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą czesław niemen

Każdy może wyciągnąć wnioski. Rozmowa z Tadeuszem Woźniakiem.

To było niemal pięćdziesiąt lat temu - jeden z pierwszych dni października 1975 roku. Spotkaliśmy się w kawiarni Izabela, przy warszawskim Placu Grzybowskim. Były to jeszcze moje studenckie czasy, ale próbowałem też uprawiać dziennikarstwo muzyczne i zaproponowałem redaktorowi   naczelnemu miesięcznika „Jazz”, Józefowi Balcerakowi,   że jako kolejny tekst do druku przyniosę wywiad z Tadeuszem Woźniakiem. Byłem pod wrażeniem wtedy niedawno wydanego, a nagranego w 1974 roku, drugiego longplaya tego muzyka. Tak jak debiutancki album z 1972 roku, pozbawionego indywidualnego tytułu, ale zwanego przez niektórych Odcień ciszy , ze względu na najdłuższy i najambitniejszy utwór, jaki tam się znalazł.

„Na cały świat”( o najlepszych płytach 2023 roku i nie tylko…). Rozmowa z Michałem Wilczyńskim

Początek roku to, jak wiadomo, świetna pora na podsumowania. Także na rozmowę o najciekawszych płytach minionego roku. Z oczywistych powodów będzie to rozmowa głównie o albumach rockowych, bo przede wszystkim rockiem zajmuję się na moim blogu. Na rozmówcę wybrałem - jak w zeszłym roku - Michała Wilczyńskiego, założyciela i szefa wytwórni GAD Records, która także w 2023 roku dorzuciła sporo ciekawego do oferty fonograficznej, dostępnej na naszym rynku.

19,99 euro za Beatlesów czyli Wiedeń 2023

Dwa razy byłem w tym roku w Wiedniu. Dwukrotnie po kilka dni  - na początku i na końcu lata. Można rzec: pobyty jak dla mnie tradycyjne.   Ja i moja żona odwiedziliśmy tam kolejny raz naszego długoletniego znajomego.  Tak więc w Wiedniu w minionych dwóch dekadach, podczas kolejnych wizyt, zwiedziłem wszystko, co wydało mi się interesujące lub co zalecane w turystycznych przewodnikach. Nawet kiedyś trafiłem do muzeum zabawek, przy Schulhof,    i przekonałem się, że dzieci z bogatych  rodzin w monarchii austro-węgierskiej i w przedwojennej Austrii miały wspaniałe zestawy do zabaw. Jeśli o chłopców chodzi, nie tylko jakieś metalowe samochodziki, małe samoloty   i sterowce, ale na przykład mikromiasto do składania z różnych, odpowiednich elementów: makiety domów, modele pojazdów, ludziki, taśma udająca rzekę a na niej modele statków. Wspaniała sprawa: młody człowiek mógł zbudować sobie miniaturę otaczającego go świata. Nie u...

O pieniądzach nikt nie myślał. Z rozmowy z Wojciechem Kordą.

Kolejne pożegnanie muzyka. Ostatnimi czasy za dużo tych pożegnań na zawsze. Za dużo. 21 października odszedł po długiej, ciężkiej chorobie Wojciech Korda, mający na zawsze swoje miejsce w historii polskiego rocka jako wokalista i frontman Niebiesko-Czarnych. Należał do najlepszych, najbardziej stylowych wokalistów rodzimego big beatu, największych odkryć Franciszka Walickiego. Walicki zaangażował go do prowadzonych przez siebie Niebiesko-Czarnych w 1964 roku, a po kilku latach, po odejściu Michaja Burano i Czesława Niemena,   Korda został jedynym wokalistą grupy. Miał istotny udział w „polonizowaniu” rock’n’rolla za pomocą kompromisowego big beatu, co przez kilka lat stanowiło idee fixe Walickiego, który – trzeba koniecznie przypomnieć - potem jednak potrafił też utorować drogę do kariery prawdziwie rockowemu Breakoutowi i awangardowemu SBB...

Nie do zastąpienia. Rozmowa z Michałem Wilczyńskim.

Firma GAD Records nie spuszcza z tonu. Już trudno sobie wyobrazić polski fonograficzny pejzaż bez jej ciekawych wznowień i kompilacji. W zeszłym roku wydała na CD około 40 pozycji, do tego 10 na winylu. Wychodzę z założenia, że co by się nie działo, powinniśmy zajmować się wydawaniem płyt, dopóki tylko można - nadal   zapewnia mnie Michał Wilczyński, założyciel i szef tego wydawnictwa, gdy rozmawiam z nim w początku lutego. Jednak - tak jak w trakcie wywiadu sprzed półtora roku - rozmawialiśmy nie tylko o GAD Records. Wilczyński jest bardzo interesującym rozmówcą. Dowód poniżej.

Ojcowie „Tylko/Teraz Rocka”

We wrześniu minęło 31 lat istnienia „Tylko/Teraz Rocka”. Cieszy mnie, że pismo trzyma poziom, zachowuje swój charakter mimo zmian w gronie autorów. Jest ciekawe. Także ucieszyła mnie informacja, że od kilku miesięcy tytuł ma dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jest to jakiś dowód, że coraz dalej jesteśmy od czasów, gdy rock odgórnie traktowany był jako „muzyka niepoważna”. No i na trudnym prasowym rynku ułatwi to sytuację pisma, można być pewnym, że dotrwa do jubileuszu czterdziestolecia. Jednak chciałbym się skupić na innym temacie, związanym z miesięcznikiem.     

Ramoneska

Z zaskakujących osobistych historii. Nie miałem pojęcia, że moja kurtka, którą od jakiegoś czasu nosiłem i w której jestem widoczny na załączonym zdjęciu, nazywa się „ramoneska”.   A może raczej – nie mogłem mieć pojęcia, że tak zazwyczaj będzie nazywana. Zespół Ramones wówczas dopiero działać zaczynał w Nowym Jorku. Autorem foto, zrobionego na warszawskim Starym Mieście w lecie 1974 roku, jest mój najbliższy przyjaciel z tamtych czasów, Marek J. Zalewski. Pozdrawiam, Marku.

Będziemy siadać przy stole, a Marek znów zacznie malować. Rozmowa z Bożeną Ałaszewską.

Gdy rozmawiałem z Markiem Ałaszewskim dla „Teraz Rocka” po ukazaniu się jego albumu Laufer , w pewnym momencie powiedział mi ze śmiechem: Jak będę miał 90 lat, to nie wiem, czy dam jeszcze radę płytę nagrać. Postanowiłem więc nie za dwadzieścia jak możnaby się spodziewać, lecz za dwa lata nagrać następną… 70-letni wtedy Ałaszewski poinformował, że pisze też rzeczy na orkiestrę i chóry, i taka będzie jego następna płyta po ostro rockowym Laufrze … Niestety, nie powstała. Pozostał artystą wydającym co dwadzieścia lat longplay-wydarzenie. Pierwszym i najsłynniejszym jest Mrowisko . Longplay nagrany został dokładnie 50 lat temu, w marcu 1971 roku, a jego zawartość nadal przykuwa uwagę, świetnie się broni.

Płytoteka Czesława Niemena. Część druga

Trwało nasze wyjątkowe spotkanie. Czesław Niemen sięgnął po kolejny longplay i kontynuował swoją opowieść o ważnych dla niego płytach.   Po królach muzyki soul, nadszedł czas na jej królową. Na Arethę Franklin. Przypadkowo gdzieś kupiłem   jej małą płytę z „Don’t Cry Baby” i byłem pod wielkim wrażeniem - zaczął . Później nawet zrobiłem swoją wersję , którą śpiewałem na koncertach. (Wtrąciłem, że miałem okazję usłyszeć najbardziej niezwykłą, oprawioną we free jazz rodzimej czołówki jazzowej,   wersję tego utworu, którą zaproponował podczas Jazz Jamboree 70. Niestety, nie podjął tego tematu…).   Jej albumy zacząłem kupować od „I Never Loved The Man (The Way I Love You)”. Bardzo spodobało mi się, że nagrała tu „Respect” Otisa Reddinga. Była niesamowitą wokalistką: emocje i precyzja frazowania… I właściwie taka pozostała do tej pory. Tak mówił mi w 2002 roku. Aretha Frankin młodsza od niego o 3 lata, przeżyła go o lat 14.   A wtedy, podczas naszej rozmowy o płytac...

Płytoteka Czesława Niemena. Część pierwsza

  Wiele razy miałem okazję przeprowadzać z Nim wywiady. Wszystkie potem ukazały się drukiem. Ale nie mam złudzeń, że nawet jeśli chodzi o tak wyjątkowego Artystę, chyba tylko nieliczni, najbardziej oddani fani gotowi są poświęcić czas na wertowanie roczników czasopism w poszukiwaniu zapisów rozmów sprzed lat. Żyjemy w pośpiechu i… internetowo. Postanowiłem więc przypomnieć jeden z moich wywiadów z Czesławem Niemenem. Wywiad szczególny. Oto on w nieco przeredagowanej, wzbogaconej wersji. I w dwóch częściach. Druga pojawi się na blogu jutro.  

Inaczej

Podejrzewam, że dla części publiczności, która wypełniła Torwar, najbardziej oczekiwanym fragmentem koncertu był ten w wykonaniu rodzinnego duetu. Czesław Niemen śpiewał Dziwny jest ten świat z ekranu nad sceną, żyjąc w archiwalnym materiale z Opola 79. A córka – śpiewała z estrady, interpretując ten ponadczasowy utwór przejmująco osobiście i w odpowiednim klimacie. Na pewno był to wyjątkowy fragment wyjątkowego wieczoru.

Recorded…

Oczywiście był ważny powód, dlaczego na okładce czerwcowego numeru „Teraz Rocka” pojawił się Carlos Santana. W tym miesiącu miał wystąpić w Polsce (a tak na marginesie: całkiem sporo już tych muzycznych wizyt Santany i jego zespołu było w naszym kraju, wszystkie udane, pierwsza w 1994 roku, na Torwarze).

Płyta z Cedetu

Jadę tramwajem Alejami Jerozolimskimi i widzę: jeden z najbardziej charakterystycznych budynków Warszawy z pierwszej powojennej dekady już nie zasłonięty rusztowaniami. Wygląda niemal dokładnie tak, jak kiedyś. A jeszcze nie tak dawno na rogu Jerozolimskich i Brackiej tylko stał wypatroszony szkielet i można było się obawiać, czy obietnica odtworzenia tego efektownego, kilkupiętrowego „pudełka” o zaokrąglonych narożnikach i bardzo przeszklonych ścianach, zostanie dotrzymana. Czyli Cedet wrócił. „Cedet” -   tak zwykle nazywany był przez warszawiaków ten budynek , pod taką nazwa poznałem go w dzieciństwie. Cedet - od Centralny Dom Towarowy. Potem był to Centralny Dom Dziecka, dom towarowy z rzeczami dla najmłodszych, a w końcu - niemal to   samo, ale pod inną nazwą:   dom towarowy Smyk. A następnie zaczął się „remont”, który robił takie wrażenie, jakby Cedet miał zostać zburzony…

Nie jestem zbyt zadowolony

Na  frontowej stronie okładki, na kolorowym zdjęciu, widać Czesława Niemena  stojącego na kamiennym nabrzeżu rzeki. Pewnie Sekwana. Pewnie Paryż. U Niemena elegancja i luz, jak na 1966 rok: fryzura już prawie beatlesowska, biała koszula, czarne spodnie, buty modnego wówczas fasonu,  ze spiczastymi czubami, A w ręku naszego muzyka – zdjęta marynarka, aby pozować można było swobodniej .

Akurat to miałem w domu

31 marca miałem wieczór autorski w Tomaszowie Mazowieckim, z moją książką Tadeusz Nalepa. Breakout absolutnie . Impreza   odbyła się z inicjatywy Krzysztofa Jochana, wielkiego fana Tadeusza Nalepy (i w ogóle fana polskiego rocka sprzed lat), prowadzącego w swoim domu fotograficzno-muzyczno-wspominkową Galerię Na Wsi Niebrów . Spotkanie miało miejsce w tomaszowskim Miejskim Centrum Kultury, którego pracownicy pod wodzą pani dyrektor Anny Zwardoń,   zadziałali   wspaniale (pomogła też Miejska Biblioteka Publiczna).

Za krótko

Jedną z imprez towarzyszących festiwalowi Opole ’71 był recital Czesława Niemena i jego zespołu. W trakcie tego koncertu przedstawiciel Polskich Nagrań wręczył Niemenowi Złotą Płytę za longplay Niemen Enigmatic . Po burzliwych oklaskach publiczność zaczęła śpiewać artyście Sto lat!

Ostatnie pytanie

Mój znajomy, wiele ode mnie młodszy, rocznik 1980, ale świetnie zorientowany w muzyce rockowej i jej historii, ostatnio przyznał mi się, że nigdy nie słuchał Arthura Browna. Stało się to wtedy, gdy zobaczył u mnie, leżącą obok odtwarzacza, płytę   tego brytyjskiego wokalisty. A konkretnie: The Crazy World Of Arthur Brown, gdzie muzyk zabłysnął   swą demoniczną wersją soulowo podbarwionej   rockowej psychodelii.