Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą black sabbath

Równie ważne

1. To była późna wiosna 1971 roku. Słoneczny dzień za oknem, ja w liceum (byłem wtedy uczniem trzeciej klasy). Okazało się, że nie odbędzie się któraś z lekcji i jeden z kolegów wykorzystał okazję, włączył magnetofon, bo chciał się pochwalić nowymi nagraniami (mieszkał bardzo blisko szkoły i przyniesienie swojego ZK-ileśtam nie było dla niego problemem). Wtedy właśnie usłyszałem coś dla mnie nowego, coś, co mnie zauroczyło. Mnie - już wtedy zafascynowanego rockiem, choć lubiącego również soul i jazz.

Z moich wycinków prasowych: To samo wrażenie

W grudniu 1998 roku w rubryce amerykańskiego   miesięcznika „Guitar World”, zatytułowanej   „The hour of music that rocks my word” („Godzina muzyki, która kołysze moim światem”). pojawił się Ozzy Osbourne.

Walker i Ozzy

Pod koniec lat 70., – jako jeden z etatowych pracowników miesięcznika „Jazz. Magazyn Muzyczny” – w ówczesnych, nadal dość siermiężnych   warunkach PRL-u byłem w o tyle szczęśliwej sytuacji, że miałem dostęp do takich informacji ze świata, które ciekawiły mnie wyjątkowo. Otóż redakcja miała załatwioną prenumeratę anglosaskiej prasy muzycznej. Do „Jazzu” regularnie docierał brytyjski tygodnik „Melody Maker”, dzięki czemu byliśmy właściwie na bieżąco, jeśli chodzi o to, co działo się w anglosaskim   rocku. Pamiętam, jesienią 1978 roku zwrócił moją uwagę anons reklamowy nowego albumu Black Sabbath, Never Say Die! .