Przejdź do głównej zawartości

Posty

Każdy może wyciągnąć wnioski. Rozmowa z Tadeuszem Woźniakiem.

To było niemal pięćdziesiąt lat temu - jeden z pierwszych dni października 1975 roku. Spotkaliśmy się w kawiarni Izabela, przy warszawskim Placu Grzybowskim. Były to jeszcze moje studenckie czasy, ale próbowałem też uprawiać dziennikarstwo muzyczne i zaproponowałem redaktorowi   naczelnemu miesięcznika „Jazz”, Józefowi Balcerakowi,   że jako kolejny tekst do druku przyniosę wywiad z Tadeuszem Woźniakiem. Byłem pod wrażeniem wtedy niedawno wydanego, a nagranego w 1974 roku, drugiego longplaya tego muzyka. Tak jak debiutancki album z 1972 roku, pozbawionego indywidualnego tytułu, ale zwanego przez niektórych Odcień ciszy , ze względu na najdłuższy i najambitniejszy utwór, jaki tam się znalazł.

Ważne rzeczy warto mówić. Rozmowa z Robertem Szymańskim.

- Rozmawiamy tuż po tegorocznym festiwalu opolskim. Wzięło w nim udział zaskakująco wiele zespołów z kręgu rodzimego rocka, nawet nadal punkowo-uderzeniowy Proletaryat, dla którego zresztą, mimo blisko czterdziestoletniej działalności, był to pierwszy występ na tej długowiecznej imprezie. Sobotni koncert okazał się bardzo udanym przeglądem dokonań rockowych weteranów, którzy w latach 80. tworzyli u nas estradową czołówkę, ich przeboje świetnie zniosły próbę czasu. Tytuł z pierwszej strony „Super Expressu”: Legendy rocka porwały Opole nie miał w sobie ani trochę przesady.

„Na cały świat”( o najlepszych płytach 2023 roku i nie tylko…). Rozmowa z Michałem Wilczyńskim

Początek roku to, jak wiadomo, świetna pora na podsumowania. Także na rozmowę o najciekawszych płytach minionego roku. Z oczywistych powodów będzie to rozmowa głównie o albumach rockowych, bo przede wszystkim rockiem zajmuję się na moim blogu. Na rozmówcę wybrałem - jak w zeszłym roku - Michała Wilczyńskiego, założyciela i szefa wytwórni GAD Records, która także w 2023 roku dorzuciła sporo ciekawego do oferty fonograficznej, dostępnej na naszym rynku.

19,99 euro za Beatlesów czyli Wiedeń 2023

Dwa razy byłem w tym roku w Wiedniu. Dwukrotnie po kilka dni  - na początku i na końcu lata. Można rzec: pobyty jak dla mnie tradycyjne.   Ja i moja żona odwiedziliśmy tam kolejny raz naszego długoletniego znajomego.  Tak więc w Wiedniu w minionych dwóch dekadach, podczas kolejnych wizyt, zwiedziłem wszystko, co wydało mi się interesujące lub co zalecane w turystycznych przewodnikach. Nawet kiedyś trafiłem do muzeum zabawek, przy Schulhof,    i przekonałem się, że dzieci z bogatych  rodzin w monarchii austro-węgierskiej i w przedwojennej Austrii miały wspaniałe zestawy do zabaw. Jeśli o chłopców chodzi, nie tylko jakieś metalowe samochodziki, małe samoloty   i sterowce, ale na przykład mikromiasto do składania z różnych, odpowiednich elementów: makiety domów, modele pojazdów, ludziki, taśma udająca rzekę a na niej modele statków. Wspaniała sprawa: młody człowiek mógł zbudować sobie miniaturę otaczającego go świata. Nie u...

O pieniądzach nikt nie myślał. Z rozmowy z Wojciechem Kordą.

Kolejne pożegnanie muzyka. Ostatnimi czasy za dużo tych pożegnań na zawsze. Za dużo. 21 października odszedł po długiej, ciężkiej chorobie Wojciech Korda, mający na zawsze swoje miejsce w historii polskiego rocka jako wokalista i frontman Niebiesko-Czarnych. Należał do najlepszych, najbardziej stylowych wokalistów rodzimego big beatu, największych odkryć Franciszka Walickiego. Walicki zaangażował go do prowadzonych przez siebie Niebiesko-Czarnych w 1964 roku, a po kilku latach, po odejściu Michaja Burano i Czesława Niemena,   Korda został jedynym wokalistą grupy. Miał istotny udział w „polonizowaniu” rock’n’rolla za pomocą kompromisowego big beatu, co przez kilka lat stanowiło idee fixe Walickiego, który – trzeba koniecznie przypomnieć - potem jednak potrafił też utorować drogę do kariery prawdziwie rockowemu Breakoutowi i awangardowemu SBB...

Janusz Grudziński: Tak Go zapamiętałem

Powiedział mi kiedyś, że wydałby ostatnie pieniądze na ratowanie czyjegoś życia. Jego życia już niestety nie da się uratować. Odszedł 2 października i nigdy już nie zobaczymy go przy klawiaturze, nie usłyszymy jego nowych kompozycji. Janusz Grudziński...

„Na zdrowie” wypiją wszyscy. Rozmowa z Wojciechem Wojdą.

Podobno osoby urodzone 28 grudnia dzięki gorliwości, wytrwałości i umiejętności koncentrowania się na swej pracy mogą liczyć na powodzenie.   Nie jestem jakimś zwolennikiem astrologii, ale skoro tak uważał Jan Starża Dzierżbicki prezes przedwojennego Polskiego Towarzystwa Astrologicznego, niekwestionowany autorytet… Ktoś, kto w czasach, gdy jeszcze nie było na świecie największych klasyków rocka, przypisał osobom urodzonym 8 grudnia jak Jim Morrison,   frontman The Doors, zdolności muzyczne i zbyt silne poczucie niezależności , osobom urodzonym 9 października   jak John Lennon – umysł czujny, ostry, oryginalny i bardzo aktywny , zaś tym, którzy przyszli na świat 19 stycznia jak Janis Joplin -   charakter niezależny, obdarzony wiarą w siebie, nieraz ekscentryczny… Mój rozmówca urodził się właśnie 28 grudnia i – jak sądzę – faktycznie może mówić o życiowym powodzeniu. Od przeszło   30 lat jako śpiewający frontman i współautor repertuaru z powodzeniem prowadzi zes...

Nie do zastąpienia. Rozmowa z Michałem Wilczyńskim.

Firma GAD Records nie spuszcza z tonu. Już trudno sobie wyobrazić polski fonograficzny pejzaż bez jej ciekawych wznowień i kompilacji. W zeszłym roku wydała na CD około 40 pozycji, do tego 10 na winylu. Wychodzę z założenia, że co by się nie działo, powinniśmy zajmować się wydawaniem płyt, dopóki tylko można - nadal   zapewnia mnie Michał Wilczyński, założyciel i szef tego wydawnictwa, gdy rozmawiam z nim w początku lutego. Jednak - tak jak w trakcie wywiadu sprzed półtora roku - rozmawialiśmy nie tylko o GAD Records. Wilczyński jest bardzo interesującym rozmówcą. Dowód poniżej.

Wielka potrzeba. Rozmowa z Maciejem Gołyźniakiem.

Ma swój styl, jeśli chodzi o sposób ubierania się. Ubiera się na czarno, do tego charakterystyczny kapelusz. Ale - co oczywiście ważniejsze - ma też swój muzyczny styl, nad którym pracuje z własnym zespołem. Potwierdzają to jego najnowsze nagrania, na tyle udane, że postanowiłem kolejny raz przeprowadzić z nim wywiad na mój blog. Maciej Gołyźniak jest świetnym rozmówcą, lubiącym poruszać rozmaite tematy, więc po nagraniu wywiadu rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas. A to o skomplikowanym fenomenie Bitches Brew Milesa Davisa, a to o kolekcjonowaniu płyt, a to o moim wywiadzie sprzed lat z Tomaszem Stańko, który go zainteresował, a także - o jego ostatnich książkowych lekturach. Polecił mi Spatif. Upajający pozór wolności, Aleksandry Szarłat i to tak przekonująco, że na pewno z tej rady skorzystam.

Coś w środku siedzi. Z rozmów z Piotrem Szkudelskim.

Ładny marcowy dzień, rok 2002. Spotkaliśmy się w jednej z warszawskich kawiarni, ściślej:   we wtedy jeszcze istniejącym   lokalu Nowy Świat, na rogu tej ulicy i Świętokrzyskiej. Wszedł w motocyklowym, skórzanym stroju, z kaskiem pod pachą. Temat „na otwarcie” nasunął się więc niejako sam. Nie mam samochodu, ale ma pięć motocykli – zwierzył się. Ten, którym przyjechałem jest najnowszy, Honda CBR 1100 XX Super Blackbird, sportowo-turystyczny, rok produkcji 99, pioruńsko mocny. Mam go dwa lata... Zapytałem, co sądzi o tych, którzy nazywają ludzi   dosiadających takich stalowych rumaków „dawcami organów”. Roześmiał się i następująco skomentował: Trzeba mieć głowę na karku. Nie wsiadać na bani, ani nawet na kacu . Był to mój pierwszy wywiad z nim, a znaliśmy się już sporo lat z widzenia, na zasadzie „Cześć!” przy różnych koncertowych okazjach.

Ojcowie „Tylko/Teraz Rocka”

We wrześniu minęło 31 lat istnienia „Tylko/Teraz Rocka”. Cieszy mnie, że pismo trzyma poziom, zachowuje swój charakter mimo zmian w gronie autorów. Jest ciekawe. Także ucieszyła mnie informacja, że od kilku miesięcy tytuł ma dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jest to jakiś dowód, że coraz dalej jesteśmy od czasów, gdy rock odgórnie traktowany był jako „muzyka niepoważna”. No i na trudnym prasowym rynku ułatwi to sytuację pisma, można być pewnym, że dotrwa do jubileuszu czterdziestolecia. Jednak chciałbym się skupić na innym temacie, związanym z miesięcznikiem.     

Ramoneska

Z zaskakujących osobistych historii. Nie miałem pojęcia, że moja kurtka, którą od jakiegoś czasu nosiłem i w której jestem widoczny na załączonym zdjęciu, nazywa się „ramoneska”.   A może raczej – nie mogłem mieć pojęcia, że tak zazwyczaj będzie nazywana. Zespół Ramones wówczas dopiero działać zaczynał w Nowym Jorku. Autorem foto, zrobionego na warszawskim Starym Mieście w lecie 1974 roku, jest mój najbliższy przyjaciel z tamtych czasów, Marek J. Zalewski. Pozdrawiam, Marku.

Moja misja, moje hobby. Rozmowa z Danielem Wolakiem

Dyskografie mają dla niektórych swoją magię. Ja to rozumiem. Dla prawdziwego fana rocka to bardzo cenne wiadomości. Ile płyt obejmuje dorobek danego zespołu czy solisty? Ile z nich zawiera premierowy materiał? Jakie piosenki trafiły na poszczególne płyty? Którzy instrumentaliści na nich grają – i na czym?   W którym roku ukazały się płyty i czyim nakładem? Czy miały wznowienia? Jeśli tak – to ile było reedycji? Czy są wydania i na winylu, i na CD?   Jak wyglądają ich okładki? Którzy wykonawcy mają w dorobku tylko jeden album albo tylko małe płyty? Jeśli chodzi o rodzimą muzykę rockową, to wszystko można znaleźć w sieci w jednym miejscu – na portalu „Archiwum Polskiego Rocka”. Albo zebrane w towarzyszących mu wydawnictwach książkowych. A stało się tak dzięki inicjatywie, pracy i uporowi jednej osoby. To Daniel Wolak. Uznałem, że najwyższy czas, aby z nim porozmawiać. Tym bardziej, że zapowiada zmiany na swoim, istniejącym już przeszło 20 lat, portalu.     

Jest w moim filmie sobą. Rozmowa z Mariuszem Wilczyńskim

Poznaliśmy się u Tadeusza Nalepy. Odwiedził Tadeusza w jego kawalerce na warszawskim  Żoliborzu, gdy akurat nagrywałem z Nalepą kolejny fragment mojego wywiadu-rzeki, który stał się główną częścią książki Breakout absolutnie . Od razu zorientowałem się, że znają się świetnie, zrobił na mnie wrażenie fana Nalepy, a wyglądał niczym muzyk z jego zespołu. Gdy w 2007 roku, po śmierci Tadeusza, przygotowywałem drugie, poszerzone wydanie Breakout absolutnie , Mariusz Wilczyński, bo to o niego chodzi, był już autorem projektu graficznego albumu Nalepy Najstarszy zawód świata i zrealizował  teledysk do utworu Dlatego głupku jesteś sam , promującego to wydawnictwo. A przede wszystkim ten absolwent łódzkiej ASP, malarz i performer, zdążył zdobyć międzynarodowy rozgłos jako autor filmów animowanych, mający własny styl i wprowadzający nowe środki wyrazu. Twórcza wena i dobra passa nie opuściły Wilczyńskiego do tej pory. Ale w krótkim dodatku, który zamyka niedawny dodruk trzeciego, poszer...

Chciałbym Mu podziękować

W dniu jakże smutnej, już piętnastej, rocznicy – rocznicy   Jego odejścia - chciałbym Mu podziękować kolejny raz. Za twórczość, udokumentowaną tak wielu płytami. Za twórczość, która dostarczyła mi tylu wspaniałych przeżyć jako słuchaczowi. I nie tylko mnie. Twórczość, bez której polski rock na pewno byłby inny. Nie tylko mniej bluesowy. Gorszy. Chciałbym też podziękować Mu za rozmowy, dzięki którym mogła powstać moja książka o Nim, Tadeusz Nalepa. Breakout absolutnie .

Piękna historia. Rozmowa z Piotrem Nalepą.

  Breakout istnieje , tak zatytułowałem duży artykuł o Tadeuszu Nalepie, który w 1991 roku trafił do pierwszego numeru miesięcznika „Tylko Rock”, założonego przez mnie z kolegą i ukazującego się do tej pory (z tym że od blisko dwudziestu lat   jako „Teraz Rock”). Ściślej biorąc, legendarnego zespołu już wtedy od dawna nie było (tytuł sygnalizował muzyczną konsekwencję mojego bohatera). Niestety, i nie ma z nami Tadeusza od 2007 roku. Ale mimo to nadal obecna jest jego muzyka, szczególnie ta z Breakoutowych czasów.

Andrzej Nowak. Najważniejsze

Do obecnych okropnych czasów doszła jeszcze jedna okropna wiadomość. Andrzej Nowak nie żyje. Nie będę rozpisywał się, jaka to wielka strata dla polskiego rocka, jak wspaniałym był muzykiem, jaką niepowtarzalną osobowością. Bo inni już to napisali i opublikowali. Każdy, kto ceni muzykę rockową, na swój sposób Go podziwiał. I każdy zapamiętał Go trochę inaczej – co naturalne. Ja przede wszystkim pamiętam, że miałem z nim świetny kontakt. Jak z dobrym kolegą.

Ludzie bezrefleksyjnie korzystają z wolności. Rozmowa z Wojciechem Wojdą

W grudniu rozmawiałem z Wojtkiem Wojdą, szefem Farben Lehre. Tematem mojej rozmowy z liderem tak zasłużonej dla rodzimego punk rocka formacji były koncerty w covidowej sytuacji i jego zdanie o szczepieniach, polskie realia w pandemii coronavirusa, jak też wydany ostatnio wyjątkowy album Friends For Friends – Songs Of Farben Lehre (powstały w związku z  obchodami 35-lecia grupy). Poza tym Wojtek zgodził się dorzucić do naszej rozmowy pewien „bonus”. O co chodzi – można się dowiedzieć na końcu tego wywiadu.  

Keith Emerson u nas. Część 2: Myślę, że nie zawiedliśmy.

W jego hotelowym pokoju, w którym rozmawialiśmy, trochę było naturalnego nieładu. Łóżko zasłane niezbyt starannie, na stoliku leżała mała klawiatura w rozpiętym futerale, przy łóżku na podłodze – książka. Wtedy - niedawno wydane wspomnienia aktorki Mii Farrow, What Falls Away . Nie zapytałem go, dlaczego sięgnął po tę książkę i w ogóle – o lektury, które preferował. I tak rozmawialiśmy długo jak na spotkanie dziennikarza z legendarnym rockmanem, sporo ponad pół godziny, a tematów muzycznych było aż nadto. Poniżej dalszy ciąg wiernego zapisu mojego wywiadu z Keithem Emersonem, z czerwca 1997 roku, w dniu koncertu Emerson Lake & Palmer w Katowicach.

Keith Emerson u nas. Część 1: Bywałem w jakimś stopniu apodyktyczny.

Gdyby żył, w początku minionego miesiąca obchodziłby   siedemdziesiąte siódme urodziny. Gdyby żył… Odszedł śmiercią samobójczą, zastrzelił się w nocy z 10 na 11 marca 2016 roku, w swoim amerykańskim domu w Santa Monica w Kalifornii. Również dla mnie ta wiadomość była wstrząsająca. Miałem okazję poznać go osobiście, rozmawiać z nim, przeprowadzić duży wywiad dla „Tylko Rocka”, i zrobił na mnie wrażenie kogoś mocnego, wiedzącego dokładnie, czego chce od życia. Ale być może właśnie to spowodowało jego odejście: kiedy mocny człowiek nie może już być sobą, potrafi zdecydować, aby postąpić tak przeraźliwie mocno. Wykonać ruch z tych ostatecznych. Podobno miał wtedy depresję. Jak podawały media spowodowała to u niego, klawiszowego wirtuoza (prawdopodobnie najwybitniejszego pianisty, jaki w minionym wieku udzielał się na obszarze rocka), choroba zwyrodnieniowa prawej ręki. Operacja z 2010 roku nie poprawiła sytuacji. A nie chciał zawieść fanów podczas koncertów. Miał już 71 lat, lecz najwy...